umowa stoi header czerwony piach

Umowa stoi – notatki dziesiąte

[Zacznij czytać tę opowieść od początku, albo znajdź inne historie.]

… herbatki?

~***~

Gdy radosny ogień tańczył już w kominku, a strzelanie niedosuszonego drewna zagłuszyło przygasające jęki settary, trójka ludzi siedziała na puchatym dywanie, w rękach trzymając parującą spokojem herbatę. Nie odzywali się.

Kiedy płomienie po raz kolejny buchnęły silniej, Illa położyła się i podparła na łokciach, po czym rzuciła niecierpliwe spojrzenie obydwu mężczyznom.

– Skąd się znacie? – spytała bez ogródek.

– Mógłbym zapytać o to samo – Parran wzruszył ramionami.

– I ja także – przyznał Férse. – Ale skoro spytałem ostatni, to ja zacznę. – Co dokładnie chcecie wiedzieć?

– Na przykład jak to jest, że zaczynasz kogoś szkolić, po czym jednak decydujesz się przestać to robić. – Ciemne oczy Parrana oplotły spojrzeniem długie rude loki. Wcześniejsze podejrzenia co do nauk, których Illa musiała się dawniej podjąć, nabrały po wspólnym dotarciu tutaj jeszcze większego sensu. Férse zaśmiał się szczerze.

– Ależ, ależ! Nie zarzucaj mi niekonsekwencji! Wiesz, że zawsze dotrzymuję słowa.

– Aż za bardzo – usta Parrana wykrzywiły się w złośliwym półuśmiechu na wspomnienie dawnych wspólnych wypadów.

– Nie uczyłam się u Czarnego. – Po tych jej słowach spojrzał na Férsego pytająco, po czym skierował wzrok z powrotem na dziewczynę.

– To co tu robisz?

(więcej…)

umowa stoi header czerwony piach

Umowa stoi – notatki dziewiąte

[Zacznij czytać tę opowieść od początku, albo znajdź inne historie.]

… czasem warto byłoby pomyśleć jeszcze ZANIM podejmie się decyzję.

~***~

Sposób, w jaki Czarny go powitał, uzmysłowił Parranowi, że ten nie widział go wcześniej pośród ludu. Nie umiał ukryć, jak bardzo zdziwiony był jego pojawieniem się w królewskich tunelach. Parran na jego miejscu – pamiętając ich ostatnie niezbyt radosne pożegnanie – także byłby zaskoczony takimi odwiedzinami. Ale, jak wspomniałam, skoro Czarny pokazał się w dziennym świetle, znaczyło, że szuka towarzystwa do interesów. Dla Parrana zaś, po niechybnie utraconej szansie zdobycia magicznej bransolety (w czym, jak pewnie pamiętasz, pomogła mu rudowłosa Illa), potrzeba posiadania jakichkolwiek pieniędzy była najbardziej naglącą pośród wszystkich innych.

– Skąd się tu wziąłeś? Czemu nie można cię nigdzie znaleźć? Co robisz…

– Czekaj, czekaj. Po kolei, Férse. To nie czas ani miejsce na takie rozmowy. Lepiej ty pochwal się, czym zasłużyłeś sobie aż na tron? – Nie mógł powstrzymać się przed kpiącym uśmiechem.

– To długa historia.

– Nie wątpię. I pewnie przydałaby ci się jakaś pomocna dłoń? – spytał wesoło, odruchowo ściszając głos. Albo mu się wydawało, albo usłyszał za sobą jakiś szmer. Czyżby to służący wracał?

Nie, nie. Z pewnością zrobiłby dużo więcej hałasu. To musiało być coś innego…

– Nawet dwie – odpowiedział Czarny.

– W takim razie chodźmy – natychmiast odwrócił się za siebie i zszedł ze schodka, co uczynił także fałszywy monarcha. – Widziałeś, czy straże… – gdy postąpił krok naprzód, jego ramię obtarło się o coś ciepłego, miłego w dotyku. Skórę?

– Czarny Férse – odezwał się kobiecy głos, a Parranowi wydał się on nadzwyczaj znajomy. Światło jednak nie dopływało aż tutaj. W ciemności chwyciła jego ramię. – Szukałam cię wszędzie, a jak się okazuje, zostałeś nowym władcą. Mamy sprawy do załatwienia.

– Ruda?

(więcej…)

umowa stoi header czerwony piach

Umowa stoi – notatki ósme

[Zacznij czytać tę opowieść od początku, albo znajdź inne historie.]

… czy na pewno chciałeś być uratowany?

~***~

Znając Czarnego, trzeba było przypuszczać, że w królewskiej skórze nie czuł się może specjalnie komfortowo, ale przynajmniej bezpiecznie. Żaden z jego wrogów nie zbliżyłby się do zabudowań dritheńskiego zamku, gdzie rozstawiony był tymczasowy tron na świeżym powietrzu, z którego władca – czy też ktokolwiek zajmujący jego miejsce – mógł spokojnie obserwować świąteczne obchody.

Widziałam, że tamtego dnia Parranowi także nie w smak było zbliżanie się do monarszych zabudowań, ale czuł jakąś energię, która ciągnęła go w stronę rozmowy z Czarnym. Musiał go spotkać jak najszybciej.

Czemu? Rzecz bardzo prosta – wszyscy byli i potencjalni współpracownicy Czarnego wiedzieli, że ten wychodził ze swoich kryjówek tylko wtedy, gdy szukał towarzystwa do interesów. A Parran, co tu dużo mówić, z chęcią by mu tego towarzystwa dotrzymał. Problem polegał na tym, że trzeba było dostać się do starego znajomego szybciej, niż zrobi to ktokolwiek inny.

(więcej…)