Poradnikowo

Gdzie i jak założyć bloga? – Poradniesiąc 1.2.

gdzie i jak zalozyc bloga - poradniesiac 1.2.
 Wpis Gdzie i jak założyć bloga? jest częścią Poradniesiąca pod tytułem Początki [blogowania] są najważniejsze!

Jesteś przekonany, że chcesz wydzierżawić kawałek Internetu dla siebie i wiesz już, co zamierzasz tam robić. Być może będzie tam opowiadanie, które już przecież przemyślałeś i zacząłeś pisać. Nie masz jednak pojęcia, jak to jest z tymi blogami – gdzie się je tworzy, zakłada, czy jest to trudne, czy wręcz przeciwnie.

Pomóż mi!

Po internetach pływa mnóstwo platform blogowych, wystarczy wpisać w wyszukiwarkę hasło w stylu „załóż bloga”, „jak założyć bloga”  i już nie powinniśmy mieć najmniejszego problemu ze znalezieniem którejś z nich. Inna sprawa, że jest ich tak dużo, że początkującemu, który zostaje wrzucony w białą otchłań wyszukiwania, ciężko jest ocenić, która jest lepsza lub która będzie mu pasować bardziej od innych. Spróbujmy zastanowić się nad tym wspólnie.

Gdzie zacząć, której platformie zaufać?

Jak powszechnie wiadomo, Piach zaczynał na Blogspocie (czy też, jak wolisz, Bloggerze – obydwie nazwy dotyczą platformy łączącej się z kontami Google). Ale cofnijmy się jeszcze o parę lat wstecz. Ile? Trudno stwierdzić. Pięć, może sześć – coś koło tego.

To był czas, kiedy namiętnie czytałam blogi, potrafiłam pochłonąć po pięćdziesiąt rozdziałów jednego dnia (tak, tak, to wszystko były opowiadania). Najpopularniejszą platformą był wtedy bezkonkurencyjnie Onet, na którym blogi były najładniejsze, a przede wszystkim – najwygodniejsze w użytku. Samej kiedyś zdarzyło mi się założyć bloga na jednej z nich, ale, jak mi się zdawało i zdaje nadal, to nie był odpowiedni czas. Pamiętam też, że później blogowałam z koleżankami – i to też działo się na Onecie, który bardzo zgrabnie dopasowywał się do tworzenia przez dowolną liczbę osób.

Kiedy zaczynałam Piach, nawet nie przeszło mi przez myśl, żeby stworzyć swoją stronę gdzie indziej niż na domenie blog.onet.pl, przemianowywanej akurat w tamtym czasie na blog.pl. Ale na szczęście poczytałam, co się dzieje, na nowo zatopiłam się w sieci, czego nie robiłam od bardzo dawna, założyłam nawet próbnego bloga. Nie mam pojęcia, jak to wygląda teraz, ale tamte zmiany nieźle poszarpały wiele stron, nie było wtedy nawet śladu po onetowej świetności. Czy wróciła? Ciężko stwierdzić. Starczy powiedzieć, że dużo lepiej od stron zakładanych na tej platformie wyglądają teraz te blogspotowe.

Serio. Piach może nie był tego najlepszym przykładem, ale ludzie potrafią robić na Blogspocie cuda. Jeśli jeszcze wykupią potem swoją domenę (znaczy się: dostaną swój prywatny adres strony, kończący się na przykład na .pl), potrafi być ciężko odróżnić je od stron stawianych indywidualnie od samego początku. Ale, jak zwykle oczywiście, do tworzenia wspomnianych cudów, przydadzą się umiejętności. Dużo umiejętności.

Na Blogspocie wszystko jest wygodne. Zmiana widgetów ze strony głównej bloga, sprawdzanie statystyk, odpowiadanie na komentarze bez wspomagania się dodatkowymi systemami komentowania. To dobry wybór zarówno dla początkujących, jak i tych, którzy w międzyczasie początkującymi być przestaną. Blogspot pozostawia naprawdę wiele możliwości dostosowania bloga do indywidualnych potrzeb.

To skąd przenosiny?

Może to ja jestem ciapa, może po prostu nie umiem korzystać z narzędzi podsuwanych mi przez programy i strony, ale od samego początku miałam wieczne problemy z formatowaniem tekstu, a ostatnimi czasy, próbując zedytować mobilną wersję szablonu, kompletnie wyłączyłam z użytku tę główną. Kiedy weszłam do kokpitu i nie mogłam zrobić nic, czara goryczy się przelała. Co nie zmienia faktu, że na początek nie mogłam sobie wymarzyć czegoś lepszego od Blogspotu, mówię to z czystym sumieniem. Lepszego i tańszego, bo przecież to naprawdę niezłe narzędzie dostajemy [prawie że] za darmo. Płacimy końcówką .blogspot.com w adresie i faktem, że jednak nie siedzimy jeszcze na swoim. Jeśli to ci nie przeszkadza, śmiało możesz wybrać się właśnie tam.

W międzyczasie miałam okazję prowadzić bloga na WordPress.com. Tam nie miałam żadnych problemów z tekstem, żadnych przygód z szablonem, nic nie miało prawa się zepsuć. Gdyby nie to, że nie pozwala na edycję widgetów bezpośrednio ze strony bloga, powiedziałabym, że było mi tam naprawdę wygodnie. I w zasadzie mógłby być opcją nawet lepszą od Blogspotu – gdyby nie to, że zmienimy tam nieporównywanie mniej. Szablony są zadbane same z siebie, naprawdę ciężko jest je zepsuć swoimi działaniami – więc jeśli odpowiada ci fakt, że nie będziesz w stanie zmienić w gotowym szablonie nic, powinieneś sprawdzić także WordPressa. Ale jeśli czasem po prostu musisz pogrzebać w kodzie – powinieneś się zastanowić, czy nie założyć bloga w nieco innym miejscu.

Ej, chwila, ale przecież właśnie przeniosłaś się na WordPressa!

Błąd ze stroną, o której przed chwilą opowiadałam, polegał na tym, że nie miałam pojęcia o WordPressie – wiadomo, Google, załóż, poszło. Dopiero potem okazało się, że WordPress.com, na którym względnie za darmo (bardzo względnie) można prowadzić własną stronę, nijak się ma do tworu nazywanego CMS WordPress, w którym po zainstalowaniu na płatnym lub darmowym serwerze można zrobić wszystko. Pod warunkiem, że się umie. Ja nie umiem, dlatego strona pewnie będzie się zmieniać przez następne miesiące – tak, jak to było w przypadku uczenia się Blogspotu.

I jeśli miałabym to wszystko w jakiś sposób podsumować, to gdybym chciała robić coś w tej chwili, coś zupełnie nowego, założyć nowego bloga i pisać od samiutkiego początku – nie wybrałabym już Blogspotu. To był naprawdę dobry początek: nauczyć się blogowania za darmo, stwierdzić, czy na serio chcę się tym zajmować. Za hosting i domenę nie płaci się dużo, ale głupio byłoby wydawać pieniądze już od początku, nie mając żadnych czytelników. I choć w tej chwili bym już kroku wstecz nie zrobiła, to dla kogoś, kto chce spróbować, takie bezpłatne rozwiązanie jest bardziej niż wystarczające.

Okej, okej. To powiedz wreszcie, gdzie ja mam się udać!

Dobranie właściwej platformy na początek jest kwestią ważną zarówno dla wygody swojej i czytelniczej, jak i własnej motywacji. Jeśli, powiedzmy, miałbyś problem z tym, że strona, na której publikujesz, tak naprawdę nie należy do ciebie – nie powinieneś brać się za Blogspot i mu pokrewne. Z drugiej strony powinieneś zastanowić się, czy jesteś w stanie od razu wydać pieniądze (nie są one duże, przynajmniej nie na początku – ale bezsensownym byłoby inwestować, nie mając pewności co do tego, czy w postanowieniach wytrwamy) na postawienie własnej strony. Jeśli poszukasz, znajdziesz też pewnie firmy oferujące darmowy hosting stron (w  zamian za, na przykład, wkurzające reklamy wokół strony) – i pewnie są zwolennicy takich rozwiązań, ale dla mnie jest ono najgorszym, co można by było tutaj wybrać.

Chwileczkę – jak to strona nie należy do mnie?!

Taki mały haczyk. Platformy blogowe udostępniają ci miejsce do tworzenia, ale jako że nie musisz płacić za przechowywanie tam tego, co do ciebie należy – twoja będzie wyłącznie treść. Tym samym, gdyby któraś z platform, na których blogujesz, nagle zbankrutowała, albo po prostu zawinęła swoje manatki i ulotniła się z rynku, nie masz za bardzo do kogo mieć o to pretensji. A jak to się ma w przypadku firm hostingowych?…

Każda rozwiązuje rzecz inaczej, a pytania na ten temat można mnożyć w kółko, naprawdę. Jeśli jakieś ci się nasuną, pytaj. Najważniejsze to założyć bloga w takim miejscu, żeby nie musieć go zbyt szybko stamtąd przenosić. Czy jest to aż tak trudne i niewykonalne? Nie. Tylko po co psuć sobie nerwy, po co wybierać źle, a potem kombinować? Mi samej te dwa lata minęły zadziwiająco szybko, wiele się nauczyłam, wiele razy się potknęłam. Z jednej strony wolałabym nigdy nie musieć przenosić strony na inny serwer – z drugiej nie miałabym ochoty płacić za niego już przy dwudziestu czytelnikach dziennie, jak to miało miejsce na początku.

Jeśli więc masz konkretne wymagania względem miejsca, w którym masz zamiar założyć bloga – napisz, na pewno wspólnie znajdziemy rozwiązanie. A jeśli miałabym bezwzględnie powiedzieć ci, które z powyższych jest najlepsze – cóż, odpowiedź nie istnieje.

To tak, jakbyś pytał, czy lepsze są pączki, czy drożdżówki. Odpowiedź brzmi: i jedno buła, i drugie buła. Jedna lepsza od zewnętrznej strony, druga od środka. A narzucenie ci tego, co masz wybrać, graniczyłoby z niesamowitą ignorancją.

~***~

Odwiedź mnie też na:

fb black czerwony piachwattpad black czerwony piachtwitter black czerwony piach
~ bieżące info ~ część twórczości ~ nieco luźniej
  • Writerka

    Bardzo pomocne – nie tylko w wypadku zakładania bloga, ale i ewentualnych przenosin.
    A na wspomnienie o blog.onet.pl… Ach, to były czasy! XD

    • Nagle do mnie doszło, że dzieciństwo mi gdzieś uciekło Q.Q