nazwa uniwersum czerwonego piachu

Nazwa uniwersum – wybierzmy ją razem!

Gwoli przypomnienia i zachęty:

Z boku, po prawej, ankieta, o której wspomniałam wcześniej. Nie sposób nie zauważyć.

Nie będę się powtarzać, powiem krótko: to najwyższy czas, żeby czerwonopiachowy świat, w którym toczą się nasze opowieści (przeczytasz je tutaj) przestał być czerwonopiachowym światem, tak stwierdziłam w piątek rano. Proszę więc was, dobrzy obywatele, byście zagłosowali mądrze, gdyż ta demokratycznie wybrana przez was nazwa pozostanie nazwą tego świata już na zawsze.

Czeka nas tylko jedna tura wyborów, więc proszę oddać głosy jak najszybciej. Kraj (a nawet cały świat!) na was liczy! Gotowi? To zapraszam tam, na bok ==>

A potem oczywiście do wyborczej urny, nioch, nioch.

Nad nazwami myślałam długo, ale żadna więcej mi do głowy nie przyszła. Jeśli ktoś miałby ochotę dodać swoją, proszę ją zgłosić pod tym postem. Dodam do ankiety i ewentualnie przedłużę głosowanie.

Król zniknął!

Witam po nieprzewidzianej przerwie.

Wiem, że wygląda to tak, jakbym zapomniała o istnieniu bloga, mogę jednak zapewnić, że pamiętam o nim lepiej niż ktokolwiek z was (a jakże!) i wciąż myślę, co by tu dalej wyrzeźbić. Nie zmienia to jednak faktu, że w tej chwili mam pierwsze od dwóch tygodni wolne pół godziny, które mogę wykorzystać dla siebie – lub dla was. I oto jestem.

Rozdziału nie ma, za to będzie lans. Po roku od publikacji początkowych części doczekałam się pierwszej obcej twórczości na podstawie Piachu (czy jak kto woli – fanfiction). Radość moja nie miała końca, dlatego po uprzednim zapytaniu skierowanym do autorki, pozwalam sobie na jej publikację. Jeśli o treść chodzi, jest jak najbardziej na miejscu.

Na poezji znam się średnio, a może i gorzej, więc pozostawiam wam kwestię oceny – choć sama jestem pod wrażeniem samych chęci. A jeżeli ktoś miałby ochotę też coś popełnić, zapraszam do napisania do mnie maila. Z chęcią pochwalę. Za poniższą twórczość raz jeszcze dziękuję i życzę wielu równie płodnych wieczorów literackich.

***

Król zniknął!

Słudzy szepczą między sobą

Ich głos odbija się głucho od wnętrza pałacowych murów

A cały kraj spokojnie handluje

Rolnicy orzą ziemię

Mężowie szpiegują swoje żony

Kobiety śmieją się na widok błyskotek

Złodzieje grasują

Zielarze gotują swe mikstury

Jak to z nudów

Jak to w pracy

Jak to w domu

Jak to w południe

Jak co dzień

I nikt nie wie, że w państwie zapanowało

Bezkrólewie!

Pot krawca spływa na złoty strój dla króla, który go dziś nie założy

Setki par żylastych rąk zbierają empyree fraga na zgnicie

Błazeńskie mózgi parują od wymyślania nowych trików na dziś i jak
zazwyczaj najlepszy pajac przebił wszystkich sztuczką dnia – Ich król zniknął!

Ciepłe ciała kochanków stygną zapomniane pod jedwabnymi pierzynami

Nowo przybyła ciotka dobija się do pustej komnaty

Podczaszy degustuje win, których nie zazna dziś królewskie podniebienie

Ofiary Uroczystości Umniejszenia czekają na gnębiciela, którego nie ma

A może…

Nie wszystko stracone?

ObieraczkaRtofli