Literacko

Umowa stoi – notatki czwarte

umowa stoi header czerwony piach
[Zacznij czytać tę opowieść od początku, albo znajdź inne historie.]

…gdybyś tylko wiedziała, jak wygląda życie złodzieja, nigdy nie pomyślałabyś o tym, by zostać kimś podobnym.

~***~

Przez ostatnie lata Illa pozostawała w kraju sama, podczas gdy jej rodzice ciężko pracowali na dalekiej północy, by zapewnić córce godne warunki do życia. Mieszkanie w pojedynkę i coraz lepsze perspektywy były mało zabawnym, lecz zadziwiająco wygodnym połączeniem.

Cała ta słodko-kwaśna rzeczywistość została przerwana kilka tygodni temu przez wieści o zaginięciu rodziców. Illa szybko zatopiła się w żalu i od tamtej pory raczej niechętnie wychodziła na zewnątrz.

Rzecz w tym, iż dotychczas dostatnie życie sprawiło, że w całej tej zadumie umknął jej pewien ważny szczegół – za siedzenie w domu nikt przecież nie dałby jej złamanego tsnera, a z prac, na których można by cokolwiek zarobić, dziewczyna umiała niewiele więcej, niż nauczono ją w dzieciństwie.

– I stąd pomysł, żeby kraść? – spytał Parran, gdy siedzieli w jego niewielkim mieszkaniu na najniższym piętrze jednej z dolnomiejskich kamienic, tuż po tym, jak powiedziała mu wszystko to, co przytoczyłam wyżej.

– Były też inne – przyznała niechętnie.

– I to pewnie przez nie tak dziwnie się poruszasz?

Spojrzała na niego pytającym wzrokiem.

– Widzę przecież, że coś ci jest  – wyjaśnił, wskazując na jej prawy bok. Nie jeden już raz podczas tej dyskusji zauważył grymas na jej twarzy, gdy chciała się tę stronę obrócić. – Powinnaś pójść do medyka, zamiast udawać złodziejkę.

Nie trzeba chyba dodawać, że by zostać wyleczonym, nie wystarczyło o to poprosić. Zrozumiał szybko zbytnią niedelikatność swej wypowiedzi i zaraz odchrząknął, opamiętawszy się.

– Wybacz.

– Nie szkodzi. Życie – odpowiedziała nienaturalnie krótko. – Pójdę już. Settara mija.

Po całej tej rozmowie wyglądała na przygaszoną. Być może chciała wierzyć, że skoro już spotkała złodzieja z prawdziwego zdarzenia, ten okaże się człowiekiem honoru i postanowi nauczyć ją swojego fachu. Tymczasem nie dość że los zechciał ich sobie przedstawić w zupełnie nieodpowiednim ku temu momencie, to jeszcze swoją obecnością dziewczyna zepsuła Parranowi zadanie planowane od dobrych paru dni.

Co więcej, gdy powiedziała mu o swoich odczuciach odnośnie tej sytuacji, nawet nie spróbował zaprzeczyć.

Kiedy jednak wychodziła, chwycił ją za ramię, a to, co jej wręczył, zabrzęczało radośnie w jej dłoni. Podziękowała mu bladym uśmiechem i ostrożnym zamknięciem drzwi.

Nie zdawała sobie zapewne sprawy z tego, że pieniądze, które miały pomóc jej wrócić do zdrowia, były jednocześnie ostatnimi, jakie Parran posiadał.

Tak samo nie mogła wiedzieć, jak szybko ich ścieżki znów się skrzyżują.

Ścieżki Illi i Parrana, rzecz jasna, a nie Parrana i jego pieniędzy.

Na to drugie poczekać mieli jeszcze całkiem sporo.

~***~

NASTĘPNA NOTATKA 

~***~

Odwiedź mnie też na:

fb black czerwony piachwattpad black czerwony piachtwitter black czerwony piach
~ bieżące info ~ część twórczości ~ nieco luźniej
  • Super wpis :) Dobrze mi się czytało, ale po tytule spodziewałam się jakiś porad na temat rynku pracy xD

  • masz ciekawe przymiotniki =) Dzięki ich bogactwu odrazu widzę ten świat, który opisałaś…
    Pisz dalej! Masz świetny styl!