Literacko

Umowa stoi – notatki szóste

umowa stoi header czerwony piach
[Zacznij czytać tę opowieść od początku, albo znajdź inne historie.]

…jestem nim, a on jest mną; nic niezwykłego.

~***~

Czarny Férse – tak nazywano człowieka skrywającego się pod szatami króla.

Zdaje się, że od kilku dłużących się dni planował on spotkanie z którymś ze swoich okazjonalnych współpracowników. Szukał ich wszędzie tam, gdzie było do znalezienia coś kosztownego, w każdym miejscu, o którym głośno było ze względu na dobrobyt.

W pierwszej chwili, gdy godził się na zostanie władcą, myślał, że to na pewno mu pomoże: jakiś stary znajomy z pewnością go rozpozna, a wtedy wystarczy tylko mrugnięcie lub drobny gest ręki, by nawet z oddali umówili się na spotkanie.

Jednego nie przewidział. Na święcie nie mógł być jedynie przebrany za Aderana III. Miał się nim stać.

Nie bez narzekania wcisnął się więc w odrobinę zbyt wąską w ramionach szatę i powoli nastawiał umysł do wygłoszenia naprędce rozpisanej mu przez Alledre, królewskiego doradcę, mowy początkowej. Godzina oczekiwań minęła w zastraszającym tempie – po części na pudrowaniu skóry, by ta przybrała nieco jaśniejszy odcień, po części zaś na zabiegach mających na celu zmianę koloru  włosów – z ciemnego brązu na jasny blond. Fałszywy monarcha nie miał jednak czasu  chociażby przelotne spojrzeć w lustro, by zobaczyć powstały efekt. Na podwyższenie na dziedzińcu wkroczył więc nie dość że zupełnie nieprzygotowany psychicznie, to jeszcze kompletnie nieświadomy swego wyglądu. Ani się obejrzał, a mijało już południe i nadchodził czas, by rozpocząć Uroczystość Umniejszenia swą kwiecistą oracją.

Nowy król rozejrzał się wolno. Ludzie, wszędzie ludzie. Gdzie sięgnął wzrokiem, stali mieszkańcy miasta – i zapewne nie tylko oni, ponieważ na to święto przybywali licznie także goście z okolicznych osad i drobnych zabudowań.

Żar lał się z nieba, a on czuł jak gdyby gorejące słońce próbowało go utulić. Upał był nie do zniesienia. Siedział przed paroma tysiącami poddanych, przed okropnie głośną, kolorową i wciąż poruszającą się bryłą kształtów – w dodatku bryłą myślącą i głodną słów swego władcy.

On zaś szukał człowieka, który zamiast obserwować monarchę, zechciałby posłuchać słów Czarnego Férse.

Miał dla niego propozycję współpracy, którą, co śmiało mogę powiedzieć ci już teraz, nie sposób było odrzucić.

Jedynym, czego mógłby się w tej chwili obawiać sam Férse, było to, że wśród tłumu nie będzie nikogo, kto byłby w stanie odróżnić jego rysy od tych na pozór szlachetniejszych.

Doprawdy, trudno było ocenić, która z tych dwóch postaci siedziała w tamtej chwili na tronie.

~***~

NASTĘPNA NOTATKA ←

~***~

Odwiedź mnie też na:

fb black czerwony piachwattpad black czerwony piachtwitter black czerwony piach
~ bieżące info ~ część twórczości ~ nieco luźniej